Od jakiegoś czasu w Polsce kierowcy łamiący przepisy ruchu drogowego oprócz mandatów otrzymują punkty karne. Punkty otrzymane za dane wykroczenie są kasowane z konta kierowcy po roku od popełnienia wykroczenia.
Uzbieranie 24 punktów oznacza dla kierowcy odebraniem mu prawa jazdy. W takim przypadku kierowca musi ponownie zdać egzamin na prawo jazdo.
Kierowca może także zredukować sobie liczbę punków przez uczestnictwo w kursach reedukacyjnych. Przez uczestnictwo w kursie jednorazowo można pozbyć się 6 punktów, ale można tak zrobić raz na pół roku. Kurs reedukacyjny traw 6 godzin, kosztuje 350zł i jest organizowany przez Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego. Głównym tematem kursu są tragiczne wypadki, które są najczęściej konsekwencją łamania przepisów. Organizatorzy kursów twierdzą, że są one bardzo skuteczne, jednak nie jest tajemnicą, że uczestniczą w nim także stali bywalcy - piraci drogowi.
Ministerstwo Infrastruktury szykuje zmiany w postępowaniu z kierowcami naruszającymi przepisy ruchu drogowego. Według zapowiedzi wynikało by, że dobrowolne kursy reedukacyjne zostaną zlikwidowane. Zamiast tego kierowca, który przekroczy limit 24 punktów zostaną zobligowani do uczestnictwa w nowym kursie reedukacyjnym. Nowy kurs będzie trwać aż 40 godzin i będzie zdecydowanie droższy.
Prawo jazdy będzie natomiast odbierane dopiero gdy kierowca w ciągu następnych 5 lat ponownie nazbiera 24 punktów.
wtorek, 31 sierpnia 2010
wtorek, 24 sierpnia 2010
Rewolucja w egaminach na prawo jazdy?
Czy szykuje się rewolucja w egzaminach na prawo jazdy? To całkiem możliwe. Przynajmniej jeśli chodzi o część teoretyczną.
Aktualnie egzamin teoretyczny to test wielokrotnego wyboru składający się z 18 pytań (dla kat. B) z trzema wariantami odpowiedzi, których trzeba udzielić w ciągu 25 min.
Poprawnych odpowiedzi może być 1, 2 lub 3. Najczęstszym utrudnieniem stosowanym w testach są niuanse językowy, a nawet prawne. Ale to tylko tyle. Bank pytań egzaminacyjnych jest ogólnie dostępny (dostępny na stronie Ministerstwa Infrastruktury). Na kat. B jest ich tylko około 500. W związku z czym, aby zdać egzamin teoretyczny "wystarczy" się ich wykuć. Co ponoć dla niektórych jest łatwiejsze niż pełne przyswojenie zasad ruchu drogowego.
Jak twierdzi Marek Dworak dyrektor Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego ta sytuacja ma się zmienić. Szykowana jest zmiana przebiegu egzaminu teoretycznego na prawo jazdy.
Bank pytań miałby zawierać zdecydowanie więcej pytań, a ponadto byłby tajny. Pytania byłyby jednokrotnego wyboru, a czas na wybranie odpowiedzi byłby ograniczony - podobnie jak to jest w prawdziwym ruchu drogowym.
O podobnych zmianach egzaminu na prawo jazdy mówi się już od jakiegoś czasu, ale póki co nie ma żadnego rozporządzenia na ten temat i nawet nie wiadomo kiedy można by było się go spodziewać.
Tak więc póki co "dzięcioły" mogą spać spokojnie.
Aktualnie egzamin teoretyczny to test wielokrotnego wyboru składający się z 18 pytań (dla kat. B) z trzema wariantami odpowiedzi, których trzeba udzielić w ciągu 25 min.
Poprawnych odpowiedzi może być 1, 2 lub 3. Najczęstszym utrudnieniem stosowanym w testach są niuanse językowy, a nawet prawne. Ale to tylko tyle. Bank pytań egzaminacyjnych jest ogólnie dostępny (dostępny na stronie Ministerstwa Infrastruktury). Na kat. B jest ich tylko około 500. W związku z czym, aby zdać egzamin teoretyczny "wystarczy" się ich wykuć. Co ponoć dla niektórych jest łatwiejsze niż pełne przyswojenie zasad ruchu drogowego.
Jak twierdzi Marek Dworak dyrektor Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego ta sytuacja ma się zmienić. Szykowana jest zmiana przebiegu egzaminu teoretycznego na prawo jazdy.
Bank pytań miałby zawierać zdecydowanie więcej pytań, a ponadto byłby tajny. Pytania byłyby jednokrotnego wyboru, a czas na wybranie odpowiedzi byłby ograniczony - podobnie jak to jest w prawdziwym ruchu drogowym.
O podobnych zmianach egzaminu na prawo jazdy mówi się już od jakiegoś czasu, ale póki co nie ma żadnego rozporządzenia na ten temat i nawet nie wiadomo kiedy można by było się go spodziewać.
Tak więc póki co "dzięcioły" mogą spać spokojnie.
piątek, 20 sierpnia 2010
Podrożeje prawo jazdy po 1 stycznia?
To już chyba tradycja... Zgadywanie czy znowu podrożeje prawo jazdy należy zaliczyć do corocznych rytuałów.
W zeszłym roku mówiono o podwyżce cen szkolenia kierowców w związku wprowadzeniem 22% stawki VAT na tę usługę. To się jednak nie stało i ośrodki szkolenia kierowców odetchnęły z ulgą. Ale sam pomysł nie został ostatecznie porzucony... jego realizacja może się ziścić w 2011 r. z tym, że będzie obowiązywać już stawka 23%.
Niezależnie od tego czy podatek VAT zostanie nałożony na OSK za świadczenie usług szkolenia kierowców czy też nie. Usługa ta i tak zdrożeje, ze względu na ogólne podwyższenie podatku VAT i akcyzowego dla towarów używanych przez OSK przy szkoleniu.
Po pierwsze wzrośnie cena paliwa. A to ze względu na wzrost od 2011 r. stawki VAT z 22% do 23%, a także wzrostu akcyzy, która ma pójść w górę już jesienią tego roku.
Następnie znacząco wzrośnie cena papierowych podręczników. Dotychczas obowiązywała na nie zerowa stawka VAT, ale od nowego roku wzrośnie do 8%.
Możemy mieć nadzieję, że te wszystkie absurdalne zmiany nie zajdą, gdyż w zasadzie dla wszystkich będą one nie korzystne. Nawet dla rządu, który w dłuższej perspektywie doprowadzi do spowolnienia wzrostu gospodarczego, a co za tym idzie o ironio zmniejszy się wpływ pieniędzy do budżetu mimo zwiększenia stawek podatkowych.
W zeszłym roku mówiono o podwyżce cen szkolenia kierowców w związku wprowadzeniem 22% stawki VAT na tę usługę. To się jednak nie stało i ośrodki szkolenia kierowców odetchnęły z ulgą. Ale sam pomysł nie został ostatecznie porzucony... jego realizacja może się ziścić w 2011 r. z tym, że będzie obowiązywać już stawka 23%.
Niezależnie od tego czy podatek VAT zostanie nałożony na OSK za świadczenie usług szkolenia kierowców czy też nie. Usługa ta i tak zdrożeje, ze względu na ogólne podwyższenie podatku VAT i akcyzowego dla towarów używanych przez OSK przy szkoleniu.
Po pierwsze wzrośnie cena paliwa. A to ze względu na wzrost od 2011 r. stawki VAT z 22% do 23%, a także wzrostu akcyzy, która ma pójść w górę już jesienią tego roku.
Następnie znacząco wzrośnie cena papierowych podręczników. Dotychczas obowiązywała na nie zerowa stawka VAT, ale od nowego roku wzrośnie do 8%.
Możemy mieć nadzieję, że te wszystkie absurdalne zmiany nie zajdą, gdyż w zasadzie dla wszystkich będą one nie korzystne. Nawet dla rządu, który w dłuższej perspektywie doprowadzi do spowolnienia wzrostu gospodarczego, a co za tym idzie o ironio zmniejszy się wpływ pieniędzy do budżetu mimo zwiększenia stawek podatkowych.
piątek, 23 lipca 2010
Koniec samowoli kierowców na drogach wewnętrznej?
Już wkrótce może być koniec samowoli na drogach wewnętrznych!
Sejm przyjął poprawki senatu do nowelizacji Prawa o ruchu drogowym, chodzi o nowelizację przyjętą przez sejm w czerwcu bieżącego roku.
Nowelizacja ta, m. in. rozszerza stosowanie Prawa o ruchu drogowym na tzw. drogi wewnętrzne.
Droga wewnętrzna to droga nie będąca drogą publiczną. Do dróg publicznych natomiast zaliczamy drogi krajowe, wojewódzkie, powiatowe, gminne.
Zatem droga wewnętrzna to np. droga należąca do hipermarketu, osiedla, czy innego tego typu podmiotu.
Ta zmiana Prawa o ruchu drogowym przede wszystkim uderzy w kierowców, którzy byli dotychczas na bakier z kulturą jazdy. W cwaniaków posiadających prawo jazdy, którzy myślą że umiejętność kierowania pojazdu sprowadza się do przyśpieszania, skręcania i hamowania.
Wprawdzie do tej pory właściciele dróg wewnętrznych często stosowali oznaczenia wyznaczające zasady ruchu jak i postoju pojazdów. Jednak kierowca, który ich nie przestrzegał nie był narażony na żadne konsekwencje, gdyż policja nie mogła w takich przypadkach karać mandatami.
Ta nowelizacja Prawa o ruchu drogowym zmieni obecną sytuację i policjanci będą mogli karać za przewinienia kierowców na drogach wewnętrznych. A więc w końcu bezczelni kierowcy parkujący bezprawnie na miejscach dla inwalidów pod sklepami będą właściwie karani.
Sejm przyjął poprawki senatu do nowelizacji Prawa o ruchu drogowym, chodzi o nowelizację przyjętą przez sejm w czerwcu bieżącego roku.
Nowelizacja ta, m. in. rozszerza stosowanie Prawa o ruchu drogowym na tzw. drogi wewnętrzne.
Droga wewnętrzna to droga nie będąca drogą publiczną. Do dróg publicznych natomiast zaliczamy drogi krajowe, wojewódzkie, powiatowe, gminne.
Zatem droga wewnętrzna to np. droga należąca do hipermarketu, osiedla, czy innego tego typu podmiotu.
Ta zmiana Prawa o ruchu drogowym przede wszystkim uderzy w kierowców, którzy byli dotychczas na bakier z kulturą jazdy. W cwaniaków posiadających prawo jazdy, którzy myślą że umiejętność kierowania pojazdu sprowadza się do przyśpieszania, skręcania i hamowania.
Wprawdzie do tej pory właściciele dróg wewnętrznych często stosowali oznaczenia wyznaczające zasady ruchu jak i postoju pojazdów. Jednak kierowca, który ich nie przestrzegał nie był narażony na żadne konsekwencje, gdyż policja nie mogła w takich przypadkach karać mandatami.
Ta nowelizacja Prawa o ruchu drogowym zmieni obecną sytuację i policjanci będą mogli karać za przewinienia kierowców na drogach wewnętrznych. A więc w końcu bezczelni kierowcy parkujący bezprawnie na miejscach dla inwalidów pod sklepami będą właściwie karani.
środa, 23 czerwca 2010
Ford T
Ford T to bez wątpienia kamień milowy w historii motoryzacji. Najważniejszą jego zasługą było upowszechnienie pojazdów mechanicznych.
Ford T to pierwszy samochód produkowany masowo, w czym tkwił m. in. jego sukces. Produkcja masowa sprawiała, że był po prostu tani.
Był produkowany od 1908r aż do 1928r. Łącznie z linii fabrycznej zjechało 15 milionów samochodów i to w niezmienionej konstrukcji.
Konstruktorami Forda T byli: Henry Ford, C. Harold Wills, József Galamb oraz Jenő Farkas.
Ford T pomimo dużego silnika 2898cm3 (czterocylindrowy, czterosuwowy) miał bardzo słabą moc, bo tylko 22,5 koni mechanicznych. Moc ta wystarczyła do rozpędzenia samochodu ważącego 540kg do prędkości 65 km/h. Samochód miał duży prześwit, gdyż w tamtych czasach samochody musiały jeździć często po bezdrożach.
Taniość Forda T objawiała się również w jego eksploatacji. Był pierwszym samochodem, gdzie części zamienne były tańsze niż koszt robocizny. Do innych samochodów z tego okresu po prostu nie było części zamiennych i trzeba było je robić samemu. Natomiast Ford T był tak popularny, że zamienniki można było dostać nawet w sklepie żelaznym.
Prowadzanie samochodu znacznie odbiegało od współczesnych standardów - wtedy nie było standardów. Samochód posiadał trzy pedały. Lewy pedał do jazdy do przodu, środkowy do jazdy wstecznej, oraz prawy do hamowania. Miał dość skomplikowaną procedurę rozruchu silnika, ale po za tym prowadzenie było dość proste.
Gdy samochód jechał do przodu, a naduszono pedał jazdy do tyłu, to najpierw samochód hamował, a dopiero później załączał się bieg wsteczny.
Gdy samochód ugrzązł w błocie, można było go rozbujać wciskając na przemian lewy i środkowy, czyli o wiele łatwiej niż w współczesnych samochodach.
Ford T to pierwszy samochód produkowany masowo, w czym tkwił m. in. jego sukces. Produkcja masowa sprawiała, że był po prostu tani.
Był produkowany od 1908r aż do 1928r. Łącznie z linii fabrycznej zjechało 15 milionów samochodów i to w niezmienionej konstrukcji.
Konstruktorami Forda T byli: Henry Ford, C. Harold Wills, József Galamb oraz Jenő Farkas.
Ford T pomimo dużego silnika 2898cm3 (czterocylindrowy, czterosuwowy) miał bardzo słabą moc, bo tylko 22,5 koni mechanicznych. Moc ta wystarczyła do rozpędzenia samochodu ważącego 540kg do prędkości 65 km/h. Samochód miał duży prześwit, gdyż w tamtych czasach samochody musiały jeździć często po bezdrożach.
Taniość Forda T objawiała się również w jego eksploatacji. Był pierwszym samochodem, gdzie części zamienne były tańsze niż koszt robocizny. Do innych samochodów z tego okresu po prostu nie było części zamiennych i trzeba było je robić samemu. Natomiast Ford T był tak popularny, że zamienniki można było dostać nawet w sklepie żelaznym.
Prowadzanie samochodu znacznie odbiegało od współczesnych standardów - wtedy nie było standardów. Samochód posiadał trzy pedały. Lewy pedał do jazdy do przodu, środkowy do jazdy wstecznej, oraz prawy do hamowania. Miał dość skomplikowaną procedurę rozruchu silnika, ale po za tym prowadzenie było dość proste.
Gdy samochód jechał do przodu, a naduszono pedał jazdy do tyłu, to najpierw samochód hamował, a dopiero później załączał się bieg wsteczny.
Gdy samochód ugrzązł w błocie, można było go rozbujać wciskając na przemian lewy i środkowy, czyli o wiele łatwiej niż w współczesnych samochodach.
wtorek, 22 czerwca 2010
Polska historia prawa jazdy
Polska historia prawa jazdy zaczęła się zaraz po odzyskaniu niepodległości w 1918r. Wówczas zaczęto wydawać pierwsze polskie prawa jazdy. W komisjach egzaminacyjnych zasiadali prekursorzy polskiej motoryzacji - pasjonaci będący członkami automobilklubów a także instruktorzy wojskowi. Nie oznacza to, że przed odzyskaniem niepodległości nic się w "Polsce" w tym kierunku nie działo - było to po prostu regulowane przez zaborców.
Pierwsze prawo jazdy miało postać zielonej książeczki zawierającej dane osobowe kierowcy, datę uzyskania prawka oraz listę przykazań, wg. których kierowca powinien postępować.
Na pierwsze regulacje prawne trzeba było czekać do 1921, kiedy w życie wszedł pierwszy kodeks o ruchu drogowym. Wprowadzono pięć kategorii prawa jazdy. Kategoria V była najsłabsza i pozwalała na prowadzenie motocyklu. Najwyższą kategorią prawa jazdy była kategoria I, która pozwalała na kierowanie autobusami. Ze względu na niezwykłą popularność Forda T (tak tak również w Polsce był popularny) stworzono oddzielną kategorię IIB, która pozwalała na kierowanie wyłącznie tym pojazdem.
Pierwszą szkołą jazdy była Szkoła Kierowców Stowarzyszenia Młodzieży Chrześcijańskiej - YMCA, która rozpoczęła działalność w czerwcu 1921r. W pierwszym roku swojej działalności szkoła przyjęła około 1,5 tysiąca kursantów. Jednak dyplom ukończenia uzyskało tylko 389 adeptów, a egzamin na prawo jazdy zdało tylko 241. Niemniej był to wielki sukces szkoły, gdyż po roku tylko dwóch z pośród 241 młodych kierowców uczestniczyło w kolizjach drogowych.
Wówczas szkolenie kierowców nie ograniczało się tylko do umiejętności poruszanie się w ruchu drogowym. Obejmowało też budowę pojazdu oraz umiejętności czynności eksploatacyjno-naprawczych. Wtedy samochody nie były tak bezawaryjne, a i warsztatów samochodowych też nie było, także umiejętności te były niezbędne jak się posiadała swoje własne 4 koła.
Pierwsze prawo jazdy miało postać zielonej książeczki zawierającej dane osobowe kierowcy, datę uzyskania prawka oraz listę przykazań, wg. których kierowca powinien postępować.
Na pierwsze regulacje prawne trzeba było czekać do 1921, kiedy w życie wszedł pierwszy kodeks o ruchu drogowym. Wprowadzono pięć kategorii prawa jazdy. Kategoria V była najsłabsza i pozwalała na prowadzenie motocyklu. Najwyższą kategorią prawa jazdy była kategoria I, która pozwalała na kierowanie autobusami. Ze względu na niezwykłą popularność Forda T (tak tak również w Polsce był popularny) stworzono oddzielną kategorię IIB, która pozwalała na kierowanie wyłącznie tym pojazdem.
Pierwszą szkołą jazdy była Szkoła Kierowców Stowarzyszenia Młodzieży Chrześcijańskiej - YMCA, która rozpoczęła działalność w czerwcu 1921r. W pierwszym roku swojej działalności szkoła przyjęła około 1,5 tysiąca kursantów. Jednak dyplom ukończenia uzyskało tylko 389 adeptów, a egzamin na prawo jazdy zdało tylko 241. Niemniej był to wielki sukces szkoły, gdyż po roku tylko dwóch z pośród 241 młodych kierowców uczestniczyło w kolizjach drogowych.
Wówczas szkolenie kierowców nie ograniczało się tylko do umiejętności poruszanie się w ruchu drogowym. Obejmowało też budowę pojazdu oraz umiejętności czynności eksploatacyjno-naprawczych. Wtedy samochody nie były tak bezawaryjne, a i warsztatów samochodowych też nie było, także umiejętności te były niezbędne jak się posiadała swoje własne 4 koła.
piątek, 21 maja 2010
Katalogi szkół prawa jazdy
Od paru lat idzie zauważyć pojawienie się sporej ilości katalogów szkół jazdy.
Katalogi te są zorientowane lokalizacyjnie. Praktycznie każde większe miasto w Polsce ma swój katalog. Te największe miasta potrafią mieć ich kilka.
Mimo, że umieszczenie wpisu w takim katalogu jest stosunkowo drogie, to funkcjonują one całkiem nieźle.
Wynika to z tego, że są one na szczytowych pozycjach w wyszukiwarce dla najpopularniejszych słów kluczowych.
OSK mają też do wyboru darmowe katalogi. Katalogi te, może nie są w czołówce wyników wyszukiwania, ale z racji tego, że są darmowe, to na pewno warto dodać tam swoją szkołę jazdy.
Katalogi te są zorientowane lokalizacyjnie. Praktycznie każde większe miasto w Polsce ma swój katalog. Te największe miasta potrafią mieć ich kilka.
Mimo, że umieszczenie wpisu w takim katalogu jest stosunkowo drogie, to funkcjonują one całkiem nieźle.
Wynika to z tego, że są one na szczytowych pozycjach w wyszukiwarce dla najpopularniejszych słów kluczowych.
OSK mają też do wyboru darmowe katalogi. Katalogi te, może nie są w czołówce wyników wyszukiwania, ale z racji tego, że są darmowe, to na pewno warto dodać tam swoją szkołę jazdy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)